Wedel nadal bez punktów
W 5. kolejce IV ligi walczący o pierwsze trzy punkty w sezonie WEDEL przegrał 4:2 z LIONBRIDGE. Dla zwycięzców była to druga wygrana w obecnych rozgrywkach.
O ile początki spotkań zazwyczaj bywają bardzo dynamiczne, o tyle ten mecz rozpoczął się wyjątkowo powolnie. LIONBRIDGE spokojnie budował atak pozycyjny, często wycofując piłkę do tyłu. Z podobnego założenia wychodzili zawodnicy WEDLA, którzy zdawali sobie sprawę, iż grają bez zmian i muszą inteligentnie rozkładać siły. To oni stworzyli pierwszą sytuację podbramkową. W trzeciej minucie do rzutu wolnego podszedł Piotr Jabłoński, uderzył precyzyjnie po ziemi, końcówkami palców piłkę wybił Krzysztof Kołsut. Na pierwszego gola przyszło nam czekać do 13. minuty. ,,Lwy" postanowiły grać bardziej ofensywnie, dalekie podanie Kamila Prokurata wymagało zaś tylko dostawienia nogi strzelca, w roli którego doskonale odnalazł się Kamil Lahti. Dwie minuty później prowadzenie podwyższył Rafał Suligowski, który wykorzystał podanie Krystiana Kasprzyckiego wzdłuż bramki.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli zawodnicy WEDLA, którzy musieli zabrać się za odrabianie strat. Paweł Gigoła strzelił raz, ale futbolówka odbiła się od bramkarza. Gigoła ponownie ją przejął, przełożył na lewą nogę i ze stoickim spokojem wpakował do siatki. Euforia nie trwała długo. W 30. minucie sprawy w swoje ręce wziął Kamil Sulisz, który pobiegł skrzydłem i huknął z całej siły w bramkarza, który nie był w stanie utrzymać piłki w rękawicach i wypuścił ją do siatki. LIONBRIDGE zaczął grać dużo luźniej, o różnicy zaczęli stanowić zawodnicy rezerwowi, którzy byli w stanie zwyczajnie zabiegać swoich rywali. Drugą bramkę strzelił Lahti, przeciwników stać było tylko na jednego - choć nieprzeciętnej urody - gola Piotra Jabłońskiego, który urwał się obrońcom niczym Neymar i precyzyjnie uderzył w okienko. Na koniec warto wspomnieć jeszcze o Jacku Tatarze i jego pechowej końcówce. Zawodnik okazji na zdobycie bramki miał dwie - raz trafił w słupek, raz w poprzeczkę. Jak widać, jego koledzy wyczerpali limit bramek na ten dzień.
Zawodnik meczu: Krzysztof Kołsut [LIONBRIDGE]
Przeciwnicy nieczęsto sprawdzali jego dyspozycje w bramce, miał jednak kilka takich interwencji, że można było go pomylić z wiecznie skoncentrowanym Buffonem.
