Pobudka po przerwie
Do końca fazy zasadniczej w ELIT I Lidze pozostały już tylko trzy spotkania, więc jeżeli ktoś zamierza zapewnić sobie miejsce w TOP4 to powinien zrobić to jak najszybciej. A gdy można przy okazji znacząco osłabić bezpośredniego rywala to jeszcze lepiej. PKO BANK Polski z 7 punktami na koncie podejmowali SUPERPARKIET, którzy mieli o jedno oczko mniej.
Pierwsza połowa tego spotkania to walka, walka i jeszcze raz walka o każdy centyrmetr boiska. Gra w środku pola zdominowała początek spotkania, w którym nieznaczną przewagę osiągnęli Bankowcy. To oni cierpliwie wyczekiwali na rywali, którzy z wyjątkiem Daniela Matwiejczyka niezbyt chętnie zakładali wysoki pressing. Pierwsze groźne sytuacje przyszły więc naturalnie po stronie Białych Koszul, gdy to z rzutu wolnego uderzał Paweł Tarasiński, jednak w porę interweniował Grzegorz Silicki. Po chwili powinno być 1:0, lecz mocne uderzenie zostało sparowane przez Grzegorza na słupek! Po tej akcji Seledynowi nieco się obudzili, gdyż w końcu przyszła na nich kolej w ataku. Najpierw Grzegorz Dudziak uderzył w środek bramki, a następnie Daniel Matwiejczyk został zablokowany tuż przed strzałem. Gdy drużyny w końcu poprawiły celowniki, to przyniosło to dwie natychmiastowe bramki! Najpierw świetną asystę od Adama Wielgołaskiego wykorzystał Grzegorz Lubecki, a dosłownie 60 sekund później wyrównał najbardziej zasługujący na bramkę Daniel Matwiejczyk. Do przerwy nie było już zbyt wielu sytuacji, lecz wynik mógł ulec zmianie, gdyż Seledynowi mieli rzut karny! Do bramki podszedł w ostatniej sekundzie Grzegorz Dudziak i... strzelił nad słupkiem!
Początek drugiej połowy to już przebudzenie całej drużyny SUPERPARKIET, która w końcu zaczęła grać tak jak w swoich najlepszych sezonach. Już trzy minuty po wznowieniu gry wyszli na prowadzenie: Piotr Pikulski uderzył bardzo mocno po ziemi z rzutu wolnego i wynik zaczął Bankowcom odskakiwać. Co prawda mieli oni swoje sytuacje, lecz strzały Adama Wielgołaskiego nie były w stanie zaskoczyć Grzegorza Silickiego. A worek z bramkami się rozwiązał! Od 27 minuty drużyna Parkieciarzy zdobyła sześć bramek w dziewięć minut przeprowadzając zarówno doskonałe kontry, jak i rozklepując obronę rywali. Jedyne co mogło im w tym momencie zagrozić, to problem z przewinieniami, który minutę przed końcem spotkania zaczął przynosić rzuty karne. Dokładnie to dwa, oba pewnie wykorzystane przez Michała Urbaniaka. I chociaż jeszcze do siatki trafił Michał Jambor, to kolejne trafienie Daniela Matwiejczyka i Sebastiana Orzoła wyjaśniły sytuację i znacząco przybliżyły SUPERPARKIET to gry w grupie Mistrzowskiej.
Zawodnik meczu: Daniel Matwiejczyk [SUPERPARKIET]
Gdy część drużyny jeszcze spała na boisku, to on już latał za każdym przeciwnikiem, nie odpuszczając nawet sytuacji dwóch na jednego. Gdy w końcu jednak zespół się przebudził, to Daniel rozbłysnął ofensywnie.
