VERy good!
Takie mecze są okraszeniem naszych I ligowych zmagań. Wspaniałe drużyny, emocje do samego końca, krew i pot pozostawione na boisku oraz efektowne zagrania, to jest to, co tygryski lubią najbardziej.
Obie drużyny wiedziały, że szybka utarta bramki może być powodem bardzo wysokiej porażki, dlatego nikt nie chciał w pierwszych minutach stracić bramki. Nie były to może piłkarskie szachy, ale warcaby na pewno. Gdy spotkanie zaczęło się rozkręcać do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić bramkarze, którzy świetnie się dziś spisywali - Jakub Wesołowski i Maciej Kołakowski grali jak klasowi golkiperzy. Wynik otworzyli zawodnicy MILLENNIUM LEASING, ale długo nie cieszyli się prowadzeniem, bo po nie całych dwóch minutach ich rywale wyrównali rezultat spotkania. Kiedy zawodnicy VERMARI szykowali się na przerwę to Mateusz Sieciechowicz ponownie skierował zwycięstwo w stronę swojego zespołu. Mateusz był w tym meczu bombardierem, zwłaszcza w drugiej połowie starał się potężnymi uderzeniami rozerwać siatkę w bramce rywali, ale za każdym razem brakowało odrobinkę precyzji.
Błękitni w drugiej odsłonie zamiast rzucić się na rywala rozważnie wyczekali moment jego przestoju i niespodziewanie wpakowali mu dwa gole. Sytuacja dla Milenijnych obróciła się o 180 stopni. Czas uciekał, aż tu nagle Piotr Ziętek najpierw podwyższył prowadzenie swojego teamu, a po chwili je… zniwelował, przypadkiem trafiając do własnej siatki. Zawodnicy z Żaryny uwierzyli, że ten mecz można jeszcze wygrać, ale wszelkich nadziei pozbawił ich Darek Rolak strzałem z rzutu wolnego.
Oba zespoły rozegrały bardzo dobry mecz i stworzyły świetne widowisko. Wygrał ten, który lepiej wykorzystał nieliczne błędy przeciwnika. W walce o najwyższe miejsce robi się jeszcze ciekawiej.
Zawodnik meczu: Maksymilian Poczman
Walczył i był niemal wszędzie, a także strzelił bramkę dającą komfort swojemu zespołowi.
Damian Ambrochowicz
