Zwycięsca tej potyczki pozostał w realnej rywalizacji o czwartą lokat gwarantującą grę o mistrzostwo. Porażka oznaczała zbyt mała liczbę punktów i grę w grupie pościgowej czyli max o V miejsce. Elementy, które wpłynęły na taki, a nie inny rezultat, są prozaiczne. DELL wykazywał się dużą nieskutecznością, z kolei VERMARI nie miało takiego problemu i zgarnęło komplet punktów.
Pierwsze minuty gry charakteryzowały się dużym chaosem na boisku. Obserwowaliśmy sporo niedokładnych podań i nieskładnych akcji. Mecz praktycznie przez niemal całość jego trwania, tempem i poziomem nie przypominał zmagań w I lidze. Wynik spotkania w 6. minucie otworzył Krzysztof Kaczor. Po chwili dwie próby na bramkę Krzysztofa Matysiaka oddał Mariusz Bocian. Pierwsza wylądowała na słupku, a druga, w 11. minucie, już w sieci. Dwie minuty później Vermari ponownie objęło prowadzeniu. Tym razem dopisało im szczęście, gdyż piłkę do własnej bramki skierował Paweł Mackiewicz.
Kolejne fragmenty potyczki to minimalna przewaga producentów okularów, którymi przez cały mecz efektywnie dowodził Przemek Tucin. Pierwsza połowa zakończyła się wymianą ciosów z obu stron. Najpierw celnym strzałem z połowy boiska z dużego palca popisał się Konrad Schinske. A po upływie dosłownie kilkunastu, może mniej sekund, prawdziwym kocurem okazał się Mateusz Kocur. Od razu ze wznowienia po stracie bramki oddał strzał nie do obrony w prawy róg. Do przerwy mieliśmy minimalne prowadzenie Błękitnych.
W 23. minucie, chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy, mieliśmy 3:3. Podanie Mateusza Kocura na bramkę zamienił Wojciech Papiewski. Miał przy swoim strzale sporo szczęścia, gdyż piłka po drodze dwukrotnie zaliczyła rykoszet. Jednak już wkrótce miała nadejść fantastyczna dyspozycja w ofensywie duetu Vermari: Przemek Tucin - Rafał Galec. W 27. minucie pierwszy z nich ponownie wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie, celnie egzekwując rzut wolny. Kilkadziesiąt sekund później Tucin zaliczył asystę przy kopnięciu do pustej bramki tego drugiego. W 31. minucie ponownie błysnął Mateusz Kocur, który tym razem wykorzystał dogranie od Mariusza Bociana.
Dopiero końcówka pojedynku przyniosła sporo bramek, a co za tym idzie – oczywiście największe emocje. Pięć minut później znów plony zbierała współpraca na linii Tucin-Galec. Akcję na pełnym spokoju wykończył pierwszy, podawał drugi. Dwie minutu później po raz ostatni odgryźli się Komputerowcy. Wojciech Papiewski zdobył drugą bramkę, wykorzystując podanie Mariusza Bociana. Jednak sama końcówka meczu należała do Błękitnych. Tym razem Tucin zagrał do Galca i mieliśmy siódmego już dla VERMARI gola, a po chwili Krzysztof Kaczor dogrywał do Rafała Galca, który skompletował hat-trick. Wynik spotkania nie uległ już zmianie i producenci zarówno okularów, jak i oprawek odnieśli zwycięstwo bez nerwowej końcówki.
Zawodnik meczu: Przemek Tucin [VERMARI]
Na zwycięstwo tej kandydatury nad Rafałem Galcem wpłynął fakt, iż Przemek Tucin nierzadko ustawiał grę całego zespołu, a także dobrze wypełniał obowiązki kapitana.