Niepokonane MILLENNIUM
Od początku sezonu MILLENNIUM LEASING jest niesamowicie rozpędzone. Tym razem o jego sile przekonali się zawodnicy SUPERPARKIET.
Milenijni grają jak nut, wygrywają mecz za meczem, ale ciężko nie zwyciężać kiedy w ataku ma się niesamowitego Mateusza Sieciechowicza. Ten niepozorny zawodnik staje się katem dla rywali. Tym razem do siatki trafił pięciokrotnie, a w całym sezonie ta sztuka udała mu się już piętnaście razy! Wystarczy jedno podanie do niego i już wiadomo, że będzie groźnie. Pokreślić też trzeba świetną dyspozycję Tomasza Rumniaka, który biegał po boisku jakby zdrowie wygrał na loterii. Cały czas walczył, nie odstawiał nogi, a ślad swoich korków zostawił na chyba każdym fragmencie boiska.
Leasingowcy grali skuteczniej, będąc do bólu (głowy u rywala) konsekwentni w sposobie rozgrywania akcji. Parkieciarze próbowali neutralizować przeciwnika wychodząc z wysokim pressingiem, co przyniosło skutek zwłaszcza w ostatnich dwóch minutach - zdobyli trzy bramki. Nieodzowna była tu postać Karola Tabora, który wcześniej grając na środku defensywy, ruszył do przodu i zdobył dwa gole. Wysoką formę potwierdził również Krzysztof Morawski, który skończył mecz ze świetną statystyką - dwie bramki i dwie asysty. Właśnie ten ostatni fragment gry był najgorszym jeżeli chodzi o Milenijnych.
Kompletnie uciekła im koncentracja, zostawili rywalom dużo miejsca, pozwalając im ponownie nakręcić się do gry. SUPERPARKIET był o krok od remisu i to dzięki „pomocy” przeciwników. Jeżeli zawodnicy z ulicy Żaryny myślą o medalach ten brak koncentracji jest do poprawienia. Pomimo wysokiego futbolowego poziomu, spotkanie czasem było zbyt twarde, obie drużyny nałapały niepotrzebnych fauli. Przypominało to klasyczne mecze z angielskich boisk.
SUPERPARKIET notuje pierwszą porażkę w sezonie, a MILLENNIUM Leasing staje się samodzielnym liderem. Ciężko nie mieć wrażenia, że wkrótce ponownie zobaczymy potyczkę tych drużyn.
Zawodnik meczu: Mateusz Sieciechowicz [MILLENNIUM Leasing]
Musielibyśmy się mocno wysilić, żeby wytłumaczyć wybór innego zawodnika. Obecnie Mateusz gra tak, że nie sposób tego nie docenić.
Damian Ambrochowicz
