Hitowe starcie nierozstrzygnięte
Gdyby ktoś przed sezonem powiedział, że beniaminkowie – PANDORA i WIKTOR znajdą się w grupie mistrzowskiej elity ELIT, prawdopodobnie nie uwierzylibyśmy. Jednak to się dokonało i na otwarcie decydujących gier, obie ekipy starły się w niesamowicie ważnym meczu.
Zespół w czarnych strojach miał uboższą od rywali o dwóch zawodników kadrę na to spotkanie. Być może z tego tytułu Niebiescy osiągnęli wyraźną przewagę w meczu. Jednak przez długi okres nie potrafili znaleźć sposobu na pokonanie Dawida Rozbickiego. Z kolei wśród drużyny tworzącej mniej sytuacji podbramkowych, najwięcej z nich miał Mateusz Grzęda. Najpierw w 5. minucie trafił w poprzeczkę, ale już kilka chwil później otworzył wynik spotkania po długim podaniu od Marcina Grzędy, prezentując pełen spokój pod bramką rywali. Niedługo później po asyście Michała Kalety i trafieniu Marcina było już 2:0 dla PANDORY. Bramkę kontaktową, przełamując tym samym strzelecką niemoc całej ekipy WIKTOR, zdobył Mateusz Leszek. Tuż przed końcem pierwszej połowy do remisu uderzeniem z dobitki doprowadził Oleg Lewicki.
Po przerwie obraz meczu nie zmienił się. Nadal Niebiescy prowadzili grę, a Czarni wyczekiwali najczęściej na kontry, właśnie w tym elemencie szukając swoich szans na zwycięstwo. Postawa tych drugich przyniosła dla nich oczekiwany skutek. W ciągu dwóch minut chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy wstrząsnęli spotkaniem, zdobywając trzy bramki. Dwie z nich były dziełem Patryka Domańskiego, a trzecią dołożył Jerzy Kilon. Przeciwnicy nie poddali się. Szybko dwoma golami odpowiedział Oleg Lewicki. Najpierw popisał się strzałem w długi róg, a potem przy mocnym podaniu Adama Kozickiego, które szło wprost w ręce golkipera rywali, uprzedził go, zmieniając tor lotu piłki.
W kolejnych minutach wybawicielem PANDORY był Dawid Rozbicki, który bronił w niesamowitych sytuacjach. Wydawało się, że „WIKTORom” nie uda się już doprowadzić do wyrównania, jednak udało im się to w kuriozalnych okolicznościach. W 38. minucie Mateusz Grzęda próbował wybić piłkę poza własne pole karne, ale zrobił to na tyle niefortunnie, że piłka znalazła drogę do bramki.
Zawodnik meczu: Oleg Lewicki [WIKTOR]
Gracz bardzo aktywny w ofensywie. Cały czas szukał gry, pokazywał się kolegom na wolnych pozycjach, miał dużo dogodnych sytuacji do strzelenia gola. Trzy z nich wykorzystał, czym walnie przyczynił się do osiągnięcia remisu przez swój zespół.
