Trzy punkty ACERa po nerwowym meczu
ACER, pokonując we wtorkowym spotkaniu SPICY Mobile ponownie lądowałby na trzecim miejscu w tabeli. Pozycje w niej przed rywalizacją zdawały się z łatwością wskazywać faworyta wśród tych pierwszych. Jednak dla nikogo nie był to prosty mecz.
Na samym początku gry obie drużyny zdecydowały się po razie uderzyć z dystansu (niecelnie). Wśród Czerwonych próbował oczywiście Przemek Woźniak. Następnie do 17. minuty meczu oglądaliśmy przytłaczającą wręcz przewagę Predatorów. Prym w ich działaniach ofensywnych jak zwykle wiedli Wojtek Cianciara oraz Marek Sałasiński. Drugi z nich zdobył bramkę w 10. minucie po przypadkowej asyście Patryka Roszko. Aktywni, lecz nieco mniej, w ofensywie byli również Kuba Sitnik oraz Marek Gawrych. Czarni w pierwszym kwadransie mieli tyle szans, że już po tym okresie gry powinni rozstrzygnąć spotkanie, ale tego nie uczynili przez nieskuteczność. Z kolei futbol po raz enty pokazał, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Trzy minuty przed przerwą do wyrównania doprowadził Michał Brewczyński, wykorzystując zagranie od Przemka Woźniaka. Od tego momentu obraz meczu zaczął się zdecydowanie zmieniać.
Wśród Czarnych wkradła się nerwowość, a SPICY Mobile zostało uskrzydlone niespodziewanym golem wyrównującym. Już po trzech minutach po antrakcie, Ci drudzy prowadzili 3:1. Stało się tak po dwóch trafieniach Przemka Woźniaka (jedno z rzutu karnego). Większą siłę i chęć do odrabiania strat Komputerowcom dał Tomasz Kąkol, strzelając bramkę samobójczą. Po chwili znów Czerwoni prowadzili jednym gole,m bowiem hat-tricka skompletował Przemek Woźniak, a kilkadziesiąt sekund później trafił Wojtek Cianciara. Na boisku w niepamięć poszły założenia przedmeczowe, liczyło się tylko co tu i teraz, kto i jak przechytrzy rywala.
Blisko tego ostatniego był Marcin Szaniawski, ale uderzył w poprzeczkę. Chwilę później Marek Sałasiński kapitalnym podaniem w tempo obsłużył Wojtka Cianciarę, a ten zmienił wynik na 4:4. W 37. minucie zawodnik z lokowanymi włosami ponownie okazał się zbawieniem dla Predatorów, co oznaczało, że to ACER odzyskał prowadzenie. Wskutek zajścia na 130 sekund przed końcem gry zawodnicy musieli rozgrywać końcówkę dramatycznego boju po trzech w polu. Lepiej na większej przestrzeni do gry odnaleźli się gracze, plasujący się wyżej w tabeli. Z kolei najbardziej komfortowo czuł się nie kto inny, jak Wojtek Cianciara. W przedostatniej minucie ustalił on wynik rywalizacji.
Zawodnik meczu: Wojtek Cianciara [ACER]
Mówi się, że nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi. Wojtek od początku spotkania był nader aktywny, chociaż w pierwszej połowie również mocno nieskuteczny. Jednak już po przerwie w pojedynkę rozstrzygnął losy rywalizacji, strzelając cztery gole!
