MILLENNIUM Leasing - PANDORA 8:9 (2:3)
FINAŁ o III miejsce
To mógłby być finał!
Po fazie zasadniczej mogło się wydawać, że to właśnie te dwa zespoły zmierzą się w finale o I miejsce. Przecież PANDORA i MILLENNIUM LEASING kończyły tę fazę rozgrywek na dwóch najwyższych lokatach. Los jednak sprawił, że słabsza dyspozycja sparowała te drużyny w meczu o trzecią lokatę. Meczu, który poziomem być może przewyższył spotkanie o pierwsze miejsce.
Początek ewidentnie należał do Czarnych. Już w 3. minucie ich „admirał”, Jerzy Kilon, otworzył wynik spotkania. Jest to już tradycja, że właśnie ten zawodnik otwiera strzelanie i tym razem było podobnie, gdy po podaniu Mateusza Szczepańskiego trafił między nogami bramkarza. PANDORA atakowała, a Białe koszule były pod ostrzałem. I bardzo szybko na tablicy zobaczyliśmy 2:0! Najpierw Artur Stróżewski świetnie wybronił sytuację Krzysztofa Cegiełki, jednak przy kolejnej nie miał już szans. Być może była to nawet akcja sezonu. Michał Kaleta zagrał ciasteczko - z własnego pola karnego posłał idealną piłkę górą, która minęła wszystkich, za wyjątkiem czekającego pod bramką rywali Mateusza Szczepańskiego. Ten tylko musnął piłkę głową i nie dał nawet najmniejszych szans na interwencję.
Leasingowcy po stracie drugiego gola w końcu zaczęli grać futbol, do którego nas przyzwyczaili. Raz za razem stwarzali sobie sytuację bramkową, a najaktywniejsi w tym byli Mateusz Sieciechowicz (trzy strzały) i Paweł Żbikowski (dwa). Przy każdej z tych sytuacji, niekiedy sam na sam, czekała na nich jednak nieprzyjemna niespodzianka - Tomasz Pietrzak. Tomasz grał tak, jak przez cały sezon - z doskonałym wyczuciem, instynktem i w pełni wykorzystując swój wzrost. W końcu jednak musiał skapitulować. W 14. minucie Paweł Żbikowski zagrał piłkę po ziemi z rzutu rożnego, ta dotarła do Mateusza Sieciechowicza i płaski strzał oznaczał złapanie kontaktu. W między czasie mogło być 3:1, ale jednak doszło do wyrównania! Krzysztof Cegiełka po rzucie rożnym uciekł obrońcy i głową oddał strzał w słupek, a w 16. minucie Paweł Żbikowski z najbliższej odległości dobił strzał Macieja Kołakowskiego. Do przerwy ten stan się nie utrzymał. Już minutę później Patryk Domański pognał sam z piłką i niesamowitym strzałem w okno wyprowadził zespół na prowadzenie.
Druga połowa zaczęła się identycznie, jak zakończyła pierwsza. Wciąż w natarciu byli zawodnicy w Białych trykotach, ale strzelili ci drudzy! Patryk Domański tym razem popisał się uderzeniem z bardzo ostrego kąta, czym kompletnie zaskoczył bramkarza. I znów można znaleźć analogię z pierwszą połową. PANDORA wychodzi na dwubramkowe prowadzenie, by po chwili tylko remisować! Tomasz Sieciechowicz został wypuszczony na skrzydło i się nie pomylił - piłka od dalszego słupka wpadła do siatki. Już minutę później Paweł Żbikowski po doskonałej kontrze nawinął bramkarza i wyrównał!
W tym momencie rozpoczęło się ostatnie 10 minut spotkania i można śmiało stwierdzić, że był to jeden z bardziej szalonych okresów w tym sezonie. Raptem minutę po wyrównaniu stanu gry, rzut karny wykonywał Mateusz Grzęda. Bramkarza w lewo, strzał w prawo i PANDORA po raz trzeci na prowadzeniu. Kolejne trzy minuty, kolejne trzy gole i wszystkie dla Czarnych! Michał Kaleta po doskonałej kontrze (uderzał do pustej), Krzysztof Cegiełka (ponownie kontra) i Jerzy Kilon (Krzysztof minął dwóch w polu karnym i dopiero odegrał) powinni w tym momencie zapewnić wygraną, lecz tak się nie stało!
W 35. minucie cała PANDORA po prostu stanęła. Nagle chyba zapomnieli, że zostało jeszcze pięć minut i ich rywale potrafią w takim czasie odwrócić losy meczu. Właśnie w tym momencie Maciej Kołakowski na dwa razy zaskoczył bramkarza. W 37. minucie Paweł Żbikowski i Tomasz Jaczyński już od połowy nie mieli przy sobie żadnego obrońcy i ten pierwszy bez problemu trafił do pustej bramki. Natomiast dwie kolejne minuty to pokaz siły jednego z najlepszych napastników ELIT Ligi. W 38. minucie Mateusz Sieciechowicz dokręcił piłkę koło słupka, a równo na 60 sekund przed końcem dostał podanie przed pole karne i wyrównał stan rywalizacji! Rzuty karne były już tak blisko, lecz Krzysztof Cegiełka stwierdził, że nie lubi konkursu jedenastek. Lobem z połowy boiska zaskoczył wszystkich i piłka od słupka wpadła do siatki! PANDORA z brązem! Jednak trzeba także pamiętać o świetnej grze ich rywali!
Zawodnik meczu: Tomasz Pietrzak [PANDORA]
22. Dokładnie tyle razy skutecznie interweniował w bramce Tomasz. Kilka z nich to sytuacje sam na sam. Kolejne kilka to akcje z serii „niemożliwe do obrony”. Mimo straty aż 8 goli, bramkarz PANDORY rozegrał niemal doskonałe spotkanie.
