Szlagier ELIT II Ligi za nami!
W czwartkowy wieczór zmierzyły się ze sobą dwa czołowe zespoły tego poziomu rozgrywek - BAYER i GE EDC. Dzięki świetnej postawie Maćka Łęckiego i Mariusza Skokunia wygrali ci drudzy, 5:2 i są już na piątym miejscu w tabeli, o jedno oczko wyprzedzając... BAYER. Czołówka tuż tuż!
Trzech punktów nie byłoby gdyby nie skuteczność Maćka. To on strzelił trzy z pięciu goli zespołu. To on dał prowadzenie w 6. minucie, a w 37. minucie - przepięknym strzałem z rzutu wolnego - postawił kropkę nad "i". Dzielnie wspierali go: w defensywie - wspomniany Mariusz, a w ofensywie - Piotr Dzięcioł. Ten pierwszy znakomicie bronił przez pełne 40 minut - czasem piłka wypadała z rąk, czasem płatała figle, ale do siatki - mimo 14 prób rywali - wpadła tylko dwa razy. Z kolei Piotr nie dość, że sam wpisał się na listę strzelców i zaliczył dwie asysty, to wykazał się przede wszystkim w boiskowej walce - tego nie da się wyrazić statystykami...
Z kolei BAYER strzelał... jak na lekarstwo. Sposób na bramkarza rywali znał tylko Piotr Bryl, który dwukrotnie pokonał dobrze dysponowanego Mariusza Skokunia. Jego koledzy byli tego wieczoru nieskuteczni. Na pocieszenie "farmaceutom" pozostaje fakt, że jak piłka wpadała do siatki, to po nieprzeciętnym strzale. Chcielibyśmy wyróżnić zwłaszcza drugie trafienie Piotrka - piłka po jego silnym strzale z dystansu odbiła się najpierw od lewego słupka, po chwili od prawego i dopiero zatrzepotała w sieci... Golkiper rywali stał jak zaczarowany!
GE EDC zajmuje piąte miejsce w tabeli, a do trzeciej lokaty traci już tylko trzy punkty. Z kolei BAYER - mając tyle samo punktów co GE EDC - plasuje się na szóstej pozycji. Przeczuwamy ostrą walkę do ostatniej kolejki!
PW
