One man show
Ten wieczór należał do Michała Lepeckiego. Zawodnik BAYER-u niemal w pojedynkę poprowadził swój zespół do zwycięstwa w rywalizacji z GE EDC. Zdobył pięć goli, przy kolejnych dwóch zaliczył asysty, a jego drużyna wygrała 9:4 i jest liderem tabeli ELIT II Ligi. Czy można wyobrazić sobie doskonalszy występ?
O taki może być ciężko, bo Michałowi w czwartkowy wieczór wychodziło dosłownie wszystko. Podania, dryblingi, strzały, odbiory. Weźmy choćby sytuację z 16. minuty. Pięknym podaniem do Pawła popisał się Marcin Prawl, a Paweł z gracją godną najlepszych snajperów Starego Kontynentu przyjął piłkę tuż przed bramkarzem, minął go sprytnym zwodem i precyzyjnym kopnięciem pozwolił jej zatrzymać się w siatce.
Zawodnik BAYER-u zagrał fenomenalnie i wydaje się, że tego dnia mógł zrobić z piłką wszystko. GE EDC mogą mówić o pechu, bo wcale nie zagrali słabego spotkania. Wręcz przeciwnie - Piotr Dzięcioł znów nie zawiódł i dwukrotnie - w tym razem w niesamowitej wręcz sytuacji - wbił piłkę do bramki rywala. Świetnie między słupkami spisywał się Mariusz Skokuń, a Damien Strzelec kreatywnie rozgrywał piłkę.
Tę pokerową trójkę przebił jednak as, którego BAYER wyciągnął z kieszeni i powiedział ekipie GE EDC: "sprawdzam".
PW
