Koncert futbolu na Międzyparkowej
W ciepły choć nieco mżysty, wiosenny wieczór wybiegły naprzeciw siebie, marzące o mistrzostwie reprezentacje DEUTSCHE BANK i DELL. Obie drużyny wykazały się niemałą ambicją, co pozwoliło stworzyć wspaniały spektakl.
Na początku meczu to Pomarańczowi komputerowcy wykazywał się lepszym ustawieniem i dużą kreatywnością w ataku pozycyjnym, co zaowocowało szybko strzelonymi dwoma bramkami. Bankowcy nie pozostali jednak dłużni i pewnie zaczęli odrabiać straty. Po kilku minutach to właśnie oni przejęli inicjatywę na boisku. Podręcznikowym wykończeniem raz za razem popisywał się Paweł Rybak, który zarówno kreował akcję przedzierając się skrzydłem bądź dryblując środkiem pola, jak i doskonale wykańczał stwarzane przez kolegów sytuacje. Wyróżniał się także Kamil Modzelewski, z którym „Ryba” tworzył duet napastników, którego nie powstydziła by się żadna z drużyn aspirująca do mistrzostwa. W ostatniej minucie przed przerwą świetnym dograniem popisał się Maciej Lech, którego podanie ekwilibrystyczną przewrotką wykończył snajper Deutsche Banku z 11-stką na plecach.
W drugiej odsłonie DELL musiał zmotywować się do dalszej walki, niejednokrotnie odsłaniając tyły i narażając się na stratę kolejnych goli. Przy świetnej tego wieczora formie Niebieskich, wystarczyła drobna pomyłka w środku pola i młodzi gracze z DB skrupulatnie to wykorzystywali. Trzeba oddać jednak cesarzowi, co cesarskie – nie poddawali się i stwarzali dobre sytuacje pod bramką przeciwnika, w których brakło tylko nieco szczęścia.
Pochwalić należy również bramkarzy obu drużyn, którzy wielokrotnie popisywali się świetnymi interwencjami i nielichym refleksem. W samej końcówce broniący bramki DEUTSCHE BANK - Jakub Kazubek musiał w końcu skapitulować po strzale Tomasza Sawickiego. Tym samym DELL pokazał, że ma momenty „z pazurem” i gracze w pomarańczowych strojach, pomimo porażki, mogą optymistycznie patrzeć na przyszłotygodniowy mecz o II miejsce w ELIT II lidze!
Zawodnik meczu: Paweł Rybak [DEUTSCHE BANK]
Rewelacyjny występ tego wiecznie uśmiechniętego napastnika! Jeżeli w poprzednim meczu przypomniał Neymara, to w tym, idąc tropem ligi hiszpańskiej, był sobowtórem Cristiano Ronaldo w swojej najlepszej wersji: gole, gole i jeszcze raz gole.
