DELL - PKO Bank Polski 6:3 (3:1)
FINAŁ - Mecz o MISTRZOSTWO
Mecz iDE(LL)alny
Znamy nowego mistrza ELIT Ekstraklasy! Zespół DELL, po niezwykle pasjonującej walce, pokonał w finałowym starciu opuszczającą tron drużynę PKO Banku Polskiego 6:3. Umarł król, niech żyje król!!!
To był mecz na szczycie. Walka o wszystko i na całego. Elitarna rozgrywka dwóch piłkarskich zespołów przez duże "Z". Zwycięzca zgarniał wszystko, przegrany zostawał z niespełnionym celem i sportową wściekłością. Dla jednych złote medale, dla drugich - poczucie żalu i niespełnienia. Było jasne, że obie ekipy zrobią wszystko, by nie znaleźć się w roli tego, który wróci na tarczy.
Na początku spotkania obie drużyny grały przede wszystkim tak, by samemu nie popełnić błędu - zachowawczo z tyłu i bezpiecznie w ataku. Jednym i drugim ciężko było przebić mur stworzony przez przeciwnika. Niemrawe ataki obu ekip kończyły się jeszcze w środku pola. Piłkarskie szachy, choć przyznać trzeba, że najwyższej próby. Mimo iż na tablicy wciąż widniał bezbramkowy remis, spotkanie oglądało się z przyjemnością.
Strzelecko obie ekipy ośmielił dopiero... bramkarz ekipy DELL, Piotr Pluta. W 4. minucie Piotr, wobec braku możliwości podania, wyprowadził piłkę aż do połowy, a po chwili huknął bez zastanowienia. Piłka wpadła do siatki obok bezradnego Roberta Zawardzina! Zawodnicy DELL wpadli sobie w ramiona, ale czujny Wojtek Papiewski od razu stonował nastroje. To nie był jeszcze koniec meczu!
Miał rację, bo PKO Bank Polski szybko zabrał się do odrabiania strat. Kilka razy był naprawdę blisko, ale świetnie w bramce DELL spisywał się Piotr Pluta. PKO BP uderzał głową w mur, a DELL, za sprawą Tomasza Żylińskiego, na pięć minut przed końcem podwyższył prowadzenie na 2:0! PKO BP szybko, bo 60 sekund później, zdołali się odgryźć (bardzo ładny strzał Radka Tomaszewskiego), ale przed przerwą DELL "użądlił" po raz kolejny - i znów za sprawą Piotra Pluty! Golkiper "Informatyków" powtórzył wyczyn z pierwszej połowy i znów strzelił gola przy wyprowadzeniu piłki spod własnej bramki. Tym razem uderzył lewą nogą, ale znów był to strzał, który wylądował w siatce PKO BP. Robert Zawardzin był załamany - gracze DELL nie byli w stanie znaleźć na niego skutecznego sposobu, "zranił" go dopiero jego vis-a-vis. Mało? W ostatnich sekundach pierwszej części gry Piotr obronił bardzo groźny strzał. W sytuacji sam na sam nie dał się pokonać Adamowi Wielgołaskiemu. Czapki z głów. Golkiper DELL był zdecydowanym bohaterem pierwszych 20 minut gry.
W drugiej połowie obraz gry, mimo męskich i twardych rozmów w przerwie, nie zmienił się. DELL naciskał, PKO Bank Polski próbował się odgryzać, ale był tego dnia bezproduktywny. To nie był dobry wieczór dla ekipy Michała Jaśkiewicza i spółki. Nie pomógł "come back" wspomnianego już najlepszego strzelca zeszłego sezonu Adama Wielgołaskiego, nie pomogły też gole Marka Pękackiego i Piotra Korduli. DELL był tego wieczoru zbyt mocny i zbyt zdeterminowany. W drugiej połowie najpierw "ukąsił" harujący od pola karnego do pola karnego Paweł Mackiewicz, a kropkę nad "i" (dodał nawet wykrzyknik) postawił "Żyłka" i jasne było, że DELL tego meczu nie przegra. Tak też się stało. Po 40 minutach, gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni, "Informatycy" mogli cieszyć się z mistrzowskiego tytułu, który smakuje podwójnie - z tronu strącili wszak obrońcę mistrzostwa ELIT Ekstraklasy. Umarł król, niech żyje król!
DELL na tytuł najlepszej drużyny ligi zasłużył jak żaden inny. Końcowego zwycięstwa był blisko już w swoim debiutanckim sezonie, zimą zeszłego roku. Podobnie zresztą jak wiosną. Za każdym razem czegoś jednak brakowało. Detalu. Punktu, strzelonego gola, udanej interwencji...
Udało się za trzecim podejściem, a przecież niewiele zabrakło, by DELL w grupie mistrzowskiej w ogóle się nie znalazł! Dopiero rzutem na taśmę, kosztem PLUS.BIZNES, wskoczył do elitarnej czwórki. Znów zadecydował detal... Tym razem jednak "Informatycy" nie wypuścili swojej szansy z rąk. Wygrali, mogli wznieść ręce w geście tryumfu, odkorkowali szampana i już mogą szykować się do wielkiego świętowania zasłużonego sukcesu.
Panowie, ukłony.
Piotr Wesołowicz
