VERMARI jak za najlepszych lat
Okularnicy, którzy mieli w poprzednim sezonie swoje problemy kadrowe teraz wrócili silniejsi i od początku stają się w gronie faworytów do wygrania ligi.
VERMARI z przytupem rozpoczęło nowy sezon o czym dotkliwie przekonali się zawodnicy PKO BANK POLSKI. Od pierwszych minut widać było jak zdeterminowani i pewni są specjaliści od okularów. W ciągu pierwszych sześciu minut dwoma trafieniami popisał się Rafał Galec, a jeszcze przed przerwą swoje dołożyli Konrad Schinske i Krzysztof Kaczor. Drugi z tych zawodników rozegrał spotkanie na najwyższym poziomie. Ustrzelił hat-tricka, a jedna z bramek padła po genialnym uderzeniu z powietrza, do tego Krzysztof szalał w środku boiska dryblując z łatwością Isco. Ze swoją brodą nawet nieco przypomina hiszpańskiego pomocnika.
Jeżeli już mowa o hiszpańskich pomocnikach to Michał Matynia zanotował aż cztery asysty w stylu samego Xaviego. Podania Michała przeszywały defensywę rywali i docierały do kolegów z zespołu, którzy nie mieli większych problemów z wpakowaniem futbolówki do siatki. Okularnicy grali szybko, z dużą ilością podań, które były prawie wyłącznie do przodu. Nie było tu tłuczenia akcji jak mięso na kotlety, tylko błyskawiczne przechodzenie z obrony do ataku. Zaimponował także nowy w zespole Grzegorz Lewandowski, który udowodnił, że wszyscy z tym nazwiskiem z łatwością strzelają gole i zanotował hat-trick.
PKO BANK POLSKI niczym niedźwiedź powoli wybudza się z zimowego snu i dla tego gra tego zespołu wyglądała nieco sennie. Były momenty, gdy Bankowcy radzili sobie świetnie zaskakując rywali i zazwyczaj takie akcje kończyły się golami. Były jednak także okresy w ich grze, gdyby kompletnie nie radzili sobie z skonstruowaniem ataków, po prostu brakowało werwy. Mimo to z dobrej strony pokazał się popularny Carlito, który zdobywał bramki z taką łatwością jak Bill Gates zarabia pieniądze. Michał Krzysztoszek, bo o nim mowa, czterokrotnie wpisał się na listę strzelców, pokazując, że przez przerwę świąteczną nic nie stracił ze swojej magii. W ofensywie wspierany był przez Grzegorza Lubeckiego, któremu w kluczowych sytuacjach brakowało nieco zimnej krwi. Świetnych podań nie brakowało natomiast Cezaremu Uziębło, którego dwa zagrania zostały przez Krzysztoszka zamienione na gole.
VERMARI dysponujące taką siłą ofensywną może spokojnie bić się o mistrzostwo, oby tylko nie powróciły stare demony związane z frekwencją na meczach.
Zawodnik meczu: Krzysztof Kaczor [VERMARI]
Połączenie precyzji i fantazji, potrafi z niemal niemiecką precyzją dograć do kolegi z zespołu, ale także z brazylijską fantazją mijać kolejnych rywali.
Damian Ambrochowicz
