PKO wyszarpała trzy punkty, ale ciąg dalszy nastąpi...
Wielkie zwycięstwo ekipy PKO Banku Polskiego. Obrońcy mistrzowskiego tytułu pokonali w ostatni wtorek zespół VERMARI i rzutem na taśmę wskoczyli na drugie miejsce w tabeli ELIT Ekstraklasy. Ogrywając zdecydowanych liderów ligi uzyskali zarazem prawo do gry o obronę mistrzowskiego tytułu.
Mecz z VERMARI miał niezwykle dramatyczny przebieg. Obu ekipom zależało na zwycięstwie, a podział punktów nie satysfakcjonował żadnej ze stron. Radosław Tomaszewski i spółka walczyli o byt w walce o mistrzostwo, z kolei ekipa Krzysztofa Kaczora chciała w efektowny sposób zakończyć pierwszą rundę rozgrywek.
Lepszy początek zanotowali liderzy tabeli - właśnie za sprawą Krzysztofa, który stał się specjalistą od zdobywania ważnych goli. Tym razem ruszył z najwyższego biegu już na samym początku meczu - w drugiej minucie otworzył jego wynik, pięć minut później podwyższył prowadzenie. PKO Bank Polski wydostali się z kłopotów dopiero w samej końcówce pierwszej połowy - kontaktowego gola zdobyli co prawda już w 8. minucie (ładne, techniczne trafienie autorstwa Marka Pękackiego), ale później długo męczyli się z dobrze dysponowaną w defensywie ekipą VERMARI. Wyrównali - za sprawą Michała Salaka - dopiero chwilę przed gwizdkiem kończącym pierwszą część gry.
Podsumowując pierwszą część gry to "błękitni" mieli w niej zdecydowaną przewagę. Na bramkę Roberta Zawardzina najeżdżali z prędkością TJV, z kolei grze PKO Banku Polskiego bliżej było do Pendolino. Golkiper "bankowców" uwijał się jak w ukropie, w kilku sytuacjach bronił instynktownie, wykazując się niesamowitym refleksem, a chwilami wręcz fenomenalnie - dzięki niemu w drugiej części gry PKO wciąż była w grze o trzy punkty.
Być może "bankowcy" potrzebowali kilka chwil przerwy i poważnej rozmowy, bo w drugiej połowie zaatakowali z dużo większą werwą, a ich ataki były dużo bardziej niebezpieczne. Tym razem umiejętnościami musiał wykazywać się vi-s-vis Roberta Zawardzina, czyli Kuba Wesołowski. Szło mu niezwykle przyzwoicie, ale do 30. minuty skapitulował dwukrotnie - sposób znaleźli na niego Artur Pawłowski i Sebastian Maciejewski. Tym razem role się odwróciły i to zespół VERMARI musiał ruszyć do odrabiania strat. I ruszył! Dwa gole autorstwa Darka Rolaka sprawiły, że w 36. minucie mecz zaczął się od początku! Co ciekawe, Darek chwilę wcześniej, zanim zdobył jednego gola po drugim, odsiadywał na ławce rezerwowych karę za niesportowe zachowanie - czym osłabił swój zespół. Swoje grzechy odkupił jednak w sposób wzorcowy.
Mimo wszystko, mecz zakończył się zwycięstwem PKO Banku Polskiego, a doszło do niego niemal w ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry. Zespół VERMARI popełnił szósty faul, a rzut karny za nadmiernie ostrą grę rywali wykorzystał Radosław Tomaszewski z PKO. Mimo ofiarnych prób, gracze VERMARI nie byli w stanie odrobić strat w kilkanaście sekund, które pozostały do końca spotkania.
PKO wyszarpała więc możliwość gry w „Final Four”. Czy wykorzysta okazję i zawalczy o obronę tytułu? Zadanie to będzie niezwykle trudne - wszak na drodze stanie kipiące od chęci rewanżu VERMARI...
Piotr Wesołowicz
